Leżysz w łóżku z ostrym przeziębieniem. Cały ten czas siedział przy Tobie Twój chłopak Niall. Opiekował się Tobą jak najcenniejszą osobą na świecie. Przynosił co było w danej chwili potrzebne, robił jedzenie którego o dziwo po drodze nie wchłonął a nawet zanosił do łazienki. Tym razem karmił Cię jogurtem jak małą dziewczynkę:
- A teraz za mamusię - zaśmiał się blondyn i dawał Ci łyżeczkę za łyżeczką.
- Niall, Ty dziś jeszcze nic nie jadłeś! - stwierdziłaś zszokowana. - To nic... zaśniesz to sobie pójdę - puścił oczko słodko się uśmiechając.
- Przecież nie musisz tego robić.. nie jesteś za mnie odpowiedzialny - ciężko było Ci się wysłowić przez ten nieszczęsny kaszel.
- Ale jesteś moim skarbem i muszę się Tobą zająć. Ty mój mały zarazku - zaśmiał się i zjadł resztę jogurtu. Zapominając się przyciągnęłaś go do siebie i bez zastanowienia pocałowałaś namiętnie. Przez tak mały wypadek, po dwóch dniach chłopak leżał z Tobą.
- Przepraszam.... - zarumieniłaś się, te cholerne wyrzuty sumienia.
- Za co?! Leżeć z Tobą w łóżku to przyjemność! - skoczył na Ciebie całując i przytulając.
fajny :) podoba mi się ; D
OdpowiedzUsuń