sobota, 7 kwietnia 2012

Harold


3 w nocy. Dowiadujesz się, że Twoja babcia umiera. Dla Ciebie jest to straszny cios, ponieważ była najważniejszą osobą w Twoim życiu. 
- Przykto mi... - mama ucałowała Cię i poszła do kuchni. Płakałaś nie mogąc powstrzymać lawiny łez jakie spływały po Twoich czerwonych polikach. Było Ci źle. Czułaś, że potrzebowałaś kogoś...kogoś kto siedziałby cicho dając Ci chwilę na uściski. Zdjęcie babci, które trzymałaś w ręce było przemoczone Twoimi łzami. Z hukiem ktoś wszedł do Twojego domu. 
- Bardzo przepraszam, gdzie... - mama wskazała dłonią w Twoją stronę. Ujrzałaś tak bardzo potrzebną Ci teraz osobę. Twojego najlepszego przyjaciela. Harry'ego. Wstałaś a on podszedł do Ciebie i bez słów objął Cię jak najczulej. Spojrzałaś z niedowierzaniem na zegar.
- Trzecia w nocy, a Ty obok mnie... - wymamrotałaś do jego marynarki. On dalej stał cicho. 
- Ona była najlepsza. Uczyła mnie, wychowała, rozumiała, słuchała, znosiła wszystkie wybryki, ale nie wiedziałam, że w takim momencie mnie opuści... - rozkleiłaś się na amen. Harry dalej stał cicho, tylko jego uścisk był coraz mocniejszy.
- ciii - uspokajał Cię, ale bez efektów.
- Poszła do nieba ze wszystkimi moimi tajemnicami... - spojrzałaś w jego zielone tęczówki. Odgarnął kosmyk Twoich włosów i pogłaskał delikatnie po rozgrzanym, mokrym od łez poliku.
- Obiecałam jej jedno. I zrobię to od razu - byłaś pewna swoich słów, ale jednak nie wiedziałaś jak to kontynuować. Chłopak bacznie się Tobie przyglądał.
- Nieznoszę się z Tobą przyjaźnić... - odepchnęłaś go od siebie, ocierając łzy. Harry zaskoczony podszedł do Ciebie łapiąc Cię delikatnie za dłoń. Zrozumiał.
- No zrób w końcu to co siedzi Ci w tej głowie ! - zaśmiał się jakby czytał Ci w myślach i może to wszystko było z przemęczenie, ale były to słowa Twojej babci. Tak jakby pomagała Ci w tym. Przejechałaś opuszkiem palców po jego poliku, a ten delikatnie się uśmiechnął i odgarnął Twoje włosy za ucho tak aby mógł wyraźnie spojrzeć Ci w oczy. Bez zastanowienia musnęłaś jego usta. Odwzajemnił to i wzmocnił pocałunek, czułaś jego uśmiech. Przyciągnął Cię do siebie.
Od tamtego momentu to Harry jest Twoją potporą. To on Cię rozumiał, wspierał, słuchał marudzenia jak i żartów, nawet ciszy. Nieraz uczył, znosił wybryki i humorki. Po prostu Cię kochał a Ty wiedziałaś, że nie opuści. Nigdy nikt nie zajmie stanowiska Twojej babci, ale on... on był najważniejszy. Tu i teraz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz